Zaczyna się zwykle od „zróbmy coś razem”. Jeśli tylko decyzja grupy ludzi, że będą odtąd solidarnie pracować na rzecz jakiejś sprawy, nie okaże się słomianym zapałem, a wspomniane „coś” przyjmie formę dobrze przemyślanego pomysłu, efekty bywają imponujące. Zresztą sami przeczytajcie!

Spółdzielnia Socjalna „50+” nie tylko przywróciła na rynek pracy i wspiera rehabilitację grupy mieszkanek Gdyni, połączonych dramatycznym doświadczeniem choroby nowotworowej, ale jednocześnie odpowiedziała na istotne potrzeby społeczne w swoim otoczeniu.

Stan zdrowia i wiek kobiet, pozostających bez pracy bądź nieaktywnych zawodowo (na rencie bądź wcześniejszej emeryturze), praktycznie przekreślał ich szanse na zatrudnienie na otwartym rynku. W tej sytuacji, aby móc dorobić oraz wypracować dodatkowe lata składkowe – a także podtrzymać wysoki poziom aktywności, gwarantujący młodość bez względu na wiek – pozostało im założenie własnej firmy. Zajmuje się ona m.in. dystrybucją miejskich materiałów promocyjnych (na zlecenie ratusza) oraz rękodziełem, jednak jej największym wyróżnikiem jest praca spółdzielczyń w charakterze opiekunek środowiskowych bądź asystentek, wykonywana na rzecz osób schorowanych lub samotnych.

Idea wzięła się z osobistych doświadczeń opieki nad członkami rodziny i przyjaciółmi. O ile istnieją pewne rozwiązania instytucjonalne w odniesieniu do osób wymagających stałej opieki, system pomocy społecznej nie dostrzega tych, którym potrzeba jedynie regularnej wyręki w części codziennych czynności, asysty podczas wizyt u lekarza czy wyjść do kawiarni, a często po prostu rozmowy. Usługi opiekuńcze świadczone w takiej formule, zbliżonej do relacji rodzinnej, zaspokajają jednocześnie głębsze potrzeby takich osób, ale także ich asystentek.

Istotną zaletą zatrudnienia w przedsiębiorstwie, którym się współzarządza, jest możliwość kształtowania przyjaznego środowiska pracy, dostosowanego do indywidualnych możliwości i ograniczeń; przykładem może być ustalanie grafików pracy z uwzględnieniem zajęć rehabilitacyjnych. Specyfiką spółdzielni jest także zastępowanie się nawzajem w przypadkach okresowej niedyspozycji. Stanowi ona bowiem zarówno wspólny biznes, jak i autentyczną grupę wsparcia.

Na działaniach podejmowanych na rzecz własnego grona często zyskują także kobiety nie należące do spółdzielni, co przyczynia się do integracji środowiskowej osób dojrzałych. Tak jest choćby w przypadku organizowanych przez „50+” turnusów rehabilitacyjnych oraz zajęć taneczno-ruchowych (fitness). Dzięki udanemu startowi spółdzielni w miejskim konkursie na organizację czasu wolnego osób 55+, uruchomiono zajęcia o cenie i intensywności dopasowanych do możliwości kobiet w tym wieku, na które masowo uczęszczają sąsiadki amazonek z osiedla Karwiny.

Potwierdzeniem społecznego wymiaru modelu wypracowanego przez Spółdzielnię Socjalną „50+” są m.in. tytuł Najlepszego Przedsiębiorstwa Społecznego Roku 2011 w kategorii „Pomysł na rozwój” oraz wyróżnienie w konkursie „Zysk z dojrzałości 2010”, w kategorii „Pracodawca Przyjazny Pracownikom 50+”.

Sklep internetowy Eko Moko oferuje przede wszystkim szeroko rozumianą zdrową żywność, a ponadto m.in. przyjazne środowisku środki czystości czy torby z surowców wtórnych. Dla prowadzącej go Spółdzielni Socjalnej „Stary Mokotów”, założonej przez osoby bezrobotne, stanowi on jednak coś więcej niż próbę odpowiedzi na rosnące zainteresowanie konsumentów tego rodzaju produktami. Warszawscy spółdzielcy mają ambicję, by poprzez dobór asortymentu promować producentów, których działalność przynosi korzyści społeczne i ekologiczne.

Artykuły spożywcze, w które można się zaopatrzyć za pośrednictwem Eko Moko – wyłącznie wegetariańskie – są wolne od składników modyfikowanych genetycznie oraz sztucznych dodatków. Wiele z nich produkowanych jest w certyfikowanych gospodarstwach ekologicznych, liczne powstają w oparciu o tradycyjne receptury. Jednak walory zdrowotne i smakowe nie są jedynymi kryteriami podczas konstruowania oferty. Animatorzy przedsięwzięcia stale poszerzają wybór towarów produkowanych i dystrybuowanych z pełnym poszanowaniem interesów lokalnych społeczności w krajach rozwijających się. Kupując produkty ze znakiem fair trade, klienci Eko Moko mają pewność, że nie przyczyniają się do wyzysku drobnych wytwórców ani nie korzystają z pracy dzieci.

Poza popularyzacją sprawiedliwego handlu, „Stary Mokotów”, którego powstanie inspirowane było ideałami przedwojennych spółdzielców, nastawia się na promocję pozostałych gałęzi ekonomii społecznej. Ma ona postać zwłaszcza wyszukiwania i włączania do oferty produktów innych spółdzielni (planowane jest ich specjalne oznaczanie); rozważane są ponadto zniżki dla uczestników ruchu kooperatywnego. Wreszcie, wymiar biznesowy przenika się ze społecznym w ramach polityki cenowej firmy. Narzucając znacznie niższe marże niż konkurenci oraz preferując dostawców z możliwie najbliższej okolicy (także w imię wzmacniania lokalnych więzi gospodarczych), dąży ona do sytuacji, w której będzie mogła zaoferować ekologiczną żywność osobom, których obecnie na nią nie stać.

Kooperatywa stopniowo rozwija również inną działalność, np. przygotowuje portal internetowy poświęcony „swojej” części Warszawy: jej historii i aktualnym wydarzeniom, ale także samym mieszkańcom. Ponadto, jej członkowie nieodpłatnie doradzają grupom planującym założenie spółdzielni socjalnej. Na razie wspomniana pomoc ma charakter nieformalny, jednak „Stary Mokotów” ma w planach stworzenie profesjonalnego ośrodka wsparcia spółdzielczości. Byłby on miejscem wymiany doświadczeń, ale także oferowałby spółdzielcom socjalnym specjalistyczne usługi, np. w zakresie księgowości.

Stowarzyszenie na rzecz Aktywizacji Mieszkańców Polesia Lubelskiego już od 2001 r. realizuje misję rozwoju przedsiębiorczości w regionie, w oparciu o dziedzictwo kultury i zasoby środowiska naturalnego, oraz wyrównywania szans edukacyjnych dzieci i młodzieży.

Wszystko zaczęło się od uratowania dla lokalnej społeczności budynku zamykanej szkoły. Przejęta przez organizację placówka rozpoczęła działalność kulturalną, służącą upamiętnianiu tradycyjnych sposobów życia. By je zachować, musiałyby być kultywowane, co w dobie globalizacji wydawało się niemożliwe. Kiedy jednak starsi mieszkańcy zaznajomili młodzież z ginącymi zajęciami, poczucie „obciachu” szybko ustąpiło fascynacji, a nowe hobby stało się dla młodych rękodzielników źródłem dochodów. Było to możliwe dzięki rozpoczęciu prowadzenia praktycznych zajęć dla „miastowych” z całej Polski, oraz sprzedaży własnych wyrobów.

W ramach zajęć można zgłębić m.in. tajniki uprawy rumianku i zbioru ziół, garncarstwa, plecionkarstwa, wyrobu gobelinów, przędzenia i tkania lnu, ręcznego wyrobu masła czy wreszcie wypieku chleba, począwszy od zebrania ziarna. Zainteresowaniem cieszą się także spotkania z pracami domowymi: praniem na tarce w ługu, maglowaniem za pomocą wałka czy prasowaniem żelazkiem na duszę. Poszczególne warsztaty są przypisane do miejscowości, które tworzą tzw. wioski tematyczne. Są to: Kraina Rumianku w Hołownie i Wioska Dyniowa w Zaliszczu.

Wioski zachęciły do turystyki agro-edukacyjnej, co przełożyło się na znaczne poszerzenie miejscowej oferty. Przykładowo, o możliwość zapoznania się z teatrem obrzędowym, nawiązującym do niemal zapomnianej tradycji wiejskich teatrów, szczególnie popularnych przed II wojną światową. Zapewniały one dostęp do kultury i rozrywki, uczyły i integrowały lokalne społeczności. Dziś spektakle są kierowane nie tylko do mieszkańców lubelskich wiosek, ale także do dzieci z miast: uczestnicy wycieczek edukacyjnych chętnie grają i śpiewają pieśni folklorystyczne, świetnie się przy tym bawiąc. Stowarzyszenie stworzyło bogatą ofertę edukacji ekologicznej i etnograficznej, turystyczną, a ostatnio także wiejskie SPA.

Odpłatne warsztaty zapewniają środki dla trenerów, rozwój turystyki wspiera rodziny wynajmujące pokoje, zaś obie te formy umożliwiają zbyt produktów okolicznych wytwórców. Nawet jeśli nie są to duże kwoty, to pozwoliły zatrzymać odpływ młodych ludzi do miast. Warto przy tym podkreślić, że organizacja chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami z mieszkańcami innych wsi, zachęcając ich do ożywiania lokalnych gospodarek w oparciu o miejscowe zasoby.

Kiedy w 2006 r. kilkoro młodych ludzi organizowało pierwszą edycję Festiwalu Wielokulturowy Zgierz, nikt w tej podłódzkiej miejscowości nawet nie marzył o lokalnych inicjatywach młodzieżowych. Pomysł na imprezę przybliżającą przedwojenną, wielokulturową historię miasta, chwycił, co w przyszłości miało zaowocować kolejnymi edycjami, o jeszcze bogatszym programie. Co więcej, wokół festiwalu zgromadziła się grupa osób zainteresowanych stworzeniem organizacji, która „na co dzień” będzie podejmować działania o charakterze antydyskryminacyjnym, uwrażliwiające na lokalną kulturę czy szerzące postawy obywatelskie. Tak powstało Stowarzyszenie Wielokulturowy Zgierz.

Organizacja skupiła się na dwóch głównych sferach aktywności. Pierwszą jest edukacja dotycząca wielokulturowości (m.in. zajęcia w szkołach, międzypokoleniowe warsztaty, organizowanie Żywej Biblioteki, współpraca z ośrodkiem dla uchodźców, koncerty i przedstawienia teatralne, artystyczne ingerencje w przestrzeń miejską). Drugą – monitorowanie działań samorządu lokalnego oraz animowanie aktywności obywatelskiej, szczególnie w zakresie udziału mieszkańców w podejmowaniu dotyczących ich decyzji. W tym celu powstał „Zgrzyt” – pierwsza gazeta lokalna niezależna od władz miasta.

Dzięki dofinansowaniu ze środków szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej, stowarzyszenie wydaje bezpłatny miesięcznik o tematyce obywatelskiej, który w nakładzie 7000 egzemplarzy kolportowany jest w instytucjach, sklepach, a także bezpośrednio na ulicach miasta. Większość publikowanych tekstów tworzą mieszkanki i mieszkańcy Zgierza, a równolegle do gazety prowadzony jest portal internetowy, gdzie ukazują się relacje i komentarze do bieżących wydarzeń. Po kilku miesiącach istnienia „Zgrzyt” stał się ważną lokalną instytucją: zgłaszają się kolejne osoby zainteresowane współpracą, a napotykani na ulicy zgierzanie podsuwają redakcji tematy wymagające interwencji.

Oryginalnym przykładem przedsięwzięcia biznesowego, z którego zyski wspierają systemowe rozwiązywanie problemów społecznych, jest działalność łódzkiego Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, wydawcy ogólnopolskiego kwartalnika „Nowy Obywatel”, publikującego unikalne analizy sposobów zmniejszania nierówności społecznych, reportaże popularyzujące nowoczesne myślenie o spółdzielczości czy inspirujące eseje poświęcone tradycjom samoorganizacji obywatelskiej.

Od jego powstania w 2005 r. przy stowarzyszeniu funkcjonowało studio graficzne, obsługujące publikacje, strony internetowe czy plakaty niezbędne do prowadzenia działalności statutowej organizacji. W pewnym momencie jej liderzy wpadli na pomysł, że aby zagwarantować przetrwanie pisma, nie mogącego liczyć na istotne dochody z reklam oraz pragnącego zachować niezależność polityczną, zaczną oferować na rynku swoje umiejętności, nabyte w toku działalności społecznej. Pod koniec 2010 r. walne zgromadzenie członków stowarzyszenia zdecydowało o rozpoczęciu działalności gospodarczej, z której zyski będą przeznaczane na cele statutowe. Tak powstała Kooperatywa.org, która projektuje i składa książki oraz czasopisma, tworzy strony internetowe itd.

Obecnie studio, które dało pracę kilku członkom stowarzyszenia, stanowi profesjonalne zaplecze nie tylko dla „Nowego Obywatela”, ale także wielu innych wartościowych przedsięwzięć. Kooperatyści postawili bowiem na zlecenia od organizacji społecznych, instytucji o ważnym znaczeniu lokalnym oraz biznesu społecznie odpowiedzialnego. Wśród klientów studia znaleźć można fundacje i stowarzyszenia (w tym działające na rzecz rozwoju ekonomii społecznej), gazety lokalne, organy administracji państwowej i samorządowej, ale także np. producentów ekologicznej żywności. Kooperatywa.org oferuje im nie tylko wysokiej jakości usługi, ale i wiedzę usprawniającą ich działanie, np. w formie szkoleń z wykorzystywania nowych technologii czy narzędzi marketingu społecznego.

Konrad Malec, Michał Sobczyk

Tekst ukazał się w drugim numerze pisma „JAK robić biznes społeczny” (lato 2012)