fd

Grupa zaangażowanych lewicowych działaczy z Torunia postanowiła podjąć się niełatwego zadania polegającego na dotarciu do lokalnej społeczności z lewicowymi, egalitarnymi postulatami. Pierwszy krok już został zrobiony. Od kilku miesięcy w Toruniu funkcjonuje kolektyw „Fabryka Demokracji”.

Organizację tworzą młode osoby pomiędzy 20 a 30 rokiem życia, które wcześniej znały się z działalności w innych stowarzyszeniach lewicowych, głównie w Młodych Socjalistach. To właśnie z Młodymi Socjalistami związany był kiedyś 25-letni Łukasz Markuszewski, który opowiedział mi jak doszło do powstania „Fabryki Demokracji”. – Ta idea zawiązała się w dyskusjach byłych działaczy Młodych Socjalistów, do których dołączyły osoby niezwiązane z MS. Ciężko wskazać jednego pomysłodawcę, ale na samym początku najbardziej zaangażowany był Kuba Krzyżanowski. Rozmowy i dyskusje trwały od wiosny 2012 roku., jednak dopiero w 2013 roku przybrały formę zorganizowanych spotkań w szerszym gronie. Jesteśmy więc grupą młodą, dopiero się formującą. Mój rozmówca dodaje, że jako działacze społeczni zauważyli występujący wśród obywateli marazm objawiający się w braku aktywności na polu społeczno – politycznym, a ich celem jest właśnie zmiana świadomości, przynajmniej w najbliższym, lokalnym otoczeniu. – Doświadczenia z działalności w Młodych Socjalistach nauczyły nas, że wiele postulatów socjalistycznych, lewicowych, demokratycznych i prospołecznych trafiało w próżnię, ponieważ nikogo nie interesuje alternatywa. Jednak wcale nie dlatego, że jest niepotrzebna. Po prostu nikt nie wierzy w jej realizację. Pewne idee nie trafią na podatny grunt, bo są z góry uznawane za niemożliwe do wprowadzenia. W skrócie dominuje pogląd, że „rządzą nami złodzieje, a ludzie są za słabi”. To powszechne przekonanie zmienić może tylko pobudzenie potencjału obywatelskiego wśród „szarych Kowalskich”.  My uważamy, że to obywatele muszą sami wyrobić sobie nawyk domagania się swoich praw i walczenia o wprowadzenie  zmian. Należy jednak najpierw społeczeństwo nauczyć demokracji społecznej. W tym właśnie celu powstała Fabryka Demokracji.

Markuszewski tłumaczy, że uświadamianie obywateli musi następować stopniowo i dlatego trzeba zacząć od małych spraw. – Jeśli mieszkańcy pojedynczego bloku zostaną namówieni do poparcia petycji o postawienie koszy na śmieci przed klatkami, to ich następnym krokiem będzie zainteresowanie placem zabaw na osiedlu lub drogą prowadzącą do ich dzielnicy. Następnie być może zajmą się rynkiem pracy w ich mieście. Na końcu tej długiej drogi będzie zadawanie pytań o kształt ich państwa i domaganie się prospołecznych zmian. Jednak by tam dotrzeć, trzeba ruszyć z miejsca i zrobić pierwszy krok – przekonuje.

Ponieważ kolektyw istnieje dopiero od niedawna, grupa nie zdążyła jeszcze znacząco zaistnieć w przestrzeni publicznej Torunia. Do tej pory zorganizowano kilka spotkań. Pierwsze spotkanie otwarte odbyło się 26 maja w Cafe Draże – dotychczas jednym z najważniejszych miejsc o charakterze kulturalnym w mieście. To właśnie z tym lokalem wiąże się pierwsza inicjatywa „Fabryki Demokracji”. Niestety na skutek decyzji toruńskiego magistratu, właściciele kawiarni musieli się wyprowadzić z budynku przy ulicy Przedzamcze. Spotkało się to z oporem członków stowarzyszenia, którzy postanowili napisać w tej sprawie list otwarty do Prezydenta Miasta Torunia Michała Zaleskiego i Rady Miasta Torunia. Młodzi torunianie przekonywali w nim, że Cafe Draże jest nietypowym i unikalnym w skali miasta klubem.  Jest otwartą przestrzenią, w której odnaleźć się i pojawić mogą wszyscy mieszkańcy miasta, bez względu na status materialny, zawodowy, czy inne czynniki, które często wykluczają w innych lokalach. Czy Toruń posiada obecnie instytucję wywodzącą się spoza ratusza, która angażuje mieszkańców miasta w kształtowanie przestrzeni publicznej? Czy w Toruniu znajduje się miejsce, gdzie mogą nieodpłatnie spotykać się działacze społeczni, by zawiązywać inicjatywy i tworzyć społeczeństwo obywatelskie? Cafe Draże jest takim miejscem i taką instytucją, jest przestrzenią spotkań, aktywnego działania, kontestacji i twórczego fermentu – czytamy w oświadczeniu. Działacze społeczni podkreślali, że wiele wiele organizacji społecznych (w tym między innymi Fabryka Demokracji), które w Toruniu dotychczas nie miały swojego miejsca, mogły spotykać się właśnie w Drażach. Sygnatariusze listu wyrażali również obawę, że odebranie lokalu Fundacji Magazyn Zmian może doprowadzić do sytuacji, w której fundacja nie będzie mogła już udostępniać miejsca innym organizacjom pozarządowym. – W reprezentacyjnym rejonie miasta, zdominowanym przez banki spowoduje to ograniczenie i tak wąskiej przestrzeni publicznej, i zlikwidowanie jednego z niewielu punktów kultury niezależnej – argumentują. Niestety starania wielu organizacji i działaczy społecznych nie przyniosły skutku. Latem budynek przy ulicy Podzamcze został przekazany likwidatorowi Fundacji Odnowy Zabytków im. Jerzego Remera i tym samym Cafe Draże przestały istnieć.

fd2

Toruński kolektyw jest gotowy do dalszych działań i można spodziewać się, że w przyszłości mieszkańcy Torunia jeszcze nie raz o nich usłyszą. Łukasz Markuszewski nakreślił plany „Fabryki Demokracji”. – Będziemy unikać demonstracji i pikiet, bo wolimy skupić się na pracach edukacyjnych. Planujemy wydać „Alterprzewodnik po Toruniu”, który będzie opisywał szkodliwą społecznie działalność placówek korporacji (sklepów, banków etc) polegająca na łamaniu praw pracowniczych, praw człowieka itd. Chcemy też reagować bezpośrednio na bieżące wydarzenia, zwłaszcza związane z ograniczaniem i prywatyzacją przestrzeni publicznej – wymienia mój rozmówca. Markuszewski zdaje sobie jednak sprawę, że małym organizacjom trudno jest od razu przebić się ze swoim przekazem. – Dzięki działalności w Młodych Socjalistach przekonałem się, że nie jest łatwo zaistnieć w toruńskich mediach, więc nie było dla mnie zdziwieniem to, że Fabryka Demokracji do tej pory nie pojawiła się w środkach masowego przekazu. Mieszkańcy Torunia, zwłaszcza młodzi, podchodzą jednak do naszej inicjatywy z dużym entuzjazmem. Na razie oczywiście ludzie bardziej oczekują od nas, że coś zrobimy, niż sami chcą się zaangażować, ale będziemy pracować nad tym, żeby to się zmieniło – zapewnia.

Członkowie toruńskiego kolektywu dbają o to, żeby przywiązanie do demokratycznych i proobywatelskich idei nie pozostawało jedynie w sferze deklaracji, ale było kultywowane również w łonie samej organizacji.  Nasza grupa jest całkowicie egalitarna i inkluzywna. Wszystkie decyzje są dyskutowane w gronie wszystkich uczestników i demokratycznie podejmowane. Poza zebraniem członków istnieje jeszcze instytucja kolektywu organizacyjnego (w tej chwili dwuosobowego), który koordynuje dyskusje, ankietuje członków w sprawie terminów spotkań i pilnuje wywiązywania się ze swoich zadań   mówi Markuszewski.

Kolektyw „Fabryka Demokracji” przyłączył się do Sieci My Obywatele zainicjowanej przez Stowarzyszenie Obywatele Obywatelom i tworzonej przez kilkanaście organizacji z całej Polski.

Bartosz Oszczepalski

Strona internetowa kolektywu