foto

Z Łukaszem Prykowskim pełnomocnikiem prezydenta Miasta Łodzi ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, łódzkim społecznikiem i działaczem organizacji pozarządowych, udzielającym się w wielu projektach realizowanych na terenie miasta rozmawiał Bartosz Oszczepalski.

Jak długo pracujesz w sektorze NGO?

W 2004 roku rozpocząłem współpracę z Centrum Inicjatyw Obywatelskich OPUS. Na początku zajmowałem się promocją i informacją (administrowałem m.in. portal lodzkie.ngo.pl). Później zacząłem koordynować projekty – m.in. inkubator dla organizacji pozarządowych oraz projekt „Głos Łodzian się liczy”

Na czym polegał projekt „Głos Łodzian się liczy”?

Dzięki temu projektowi  mieszkańcy osiedli w Łodzi mogli bezpośrednio decydować o wydatkowaniu środków z budżetu osiedla.  W tym celu rady osiedla, które się do nas zgłosiły były zobowiązane do tego, aby przeznaczyć środki z budżetu na inwestycję, którą bezpośrednio wybrali mieszkańcy w głosowaniu. Wymagało to od rady osiedla zrzeczenia się prawa do podjęcia tej decyzji na rzecz mieszkańców. Zdecydowały się na taki krok cztery rady osiedla z Łodzi. Był to pierwszy eksperyment w tym mieście związany z ideą budżetu partycypacyjnego.

Jakie efekty udało się osiągnąć?

Przede wszystkim wypromowaliśmy budżet obywatelski i pokazaliśmy, że można go wprowadzić w warunkach miejskich. Udało się również zaangażować mieszkańców w proces, stworzyć przestrzeń by mogli razem pracować i zaproponować własne pomysły na osiedlu. Przeprowadzono też głosowanie, rozpowszechniono ideę prawa do miasta i miejskich pieniędzy, a co najważniejsze, zrealizowano dwa projekty, które mieszkańcy wybrali. Poprzez projekt zyskaliśmy również zwolenników wśród decydentów (np. radnych), ponieważ oswoiliśmy ich z tą ideą, co mam nadzieję pomogło później wprowadzić budżet obywatelski na poziom całego miasta.

Czy mieliście jakieś problemy podczas realizacji projektu? Czy mieszkańcy dzielnic współpracowali z wami i angażowali się w projekt?

Na pewno problemy pojawiały się przy próbach zaangażowania mieszkańców do udziału w spotkaniach. Nie mieliśmy zbyt dużej ilości środków na promocję, tak by np. dotrzeć do każdego gospodarstwa domowego na osiedlach. W dodatku procesy partycypacyjne w Łodzi są nadal czymś nowym. Ludzie nie wiedzą co się tak naprawdę z nimi wiąże, wielu z góry zakłada, że to „nie ma sensu” bądź „i tak to nic nie da”, albo, że na górze „jest ktoś mądrzejszy i to on powinien podejmować decyzję”.

Znacznie większym wyzwaniem było jednak przekonanie rad osiedli by weszli we współpracę z nami i zdecydowali się oddać „swój” budżet w ręce mieszkańców. Większość rad od początku była przeciwna tej idei. Stała na stanowisku, że to one jako organ wybrany w wyborach powinny same podejmować te decyzje. Idea partycypacji obywatelskiej była dla dużej części z nich całkowicie obca. Inna sprawa, że duża część rad osiedli miała po prostu zbyt mały budżet i już gotową listę potrzeb do zrealizowania w przyszłości na swoim osiedlu. Wejście w projekt nie rozwiązywało więc dla nich kluczowego problemu. Czasem w poszczególnych radach osiedli znajdywaliśmy 3-4 zwolenników projektu, ale to było cały czas za mało. Rada osiedla liczy przecież 15 lub 21 członków, a żeby podjąć uchwałę o przystąpieniu do projektu potrzebowaliśmy zgody większości. Jednak z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że udało się nawiązać współpracę z czterema radami osiedla.

Byłeś przewodniczącym zespołu ds. opracowania zasad wdrożenia budżetu obywatelskiego w Łodzi. Jaki jest związek pomiędzy projektem a budżetem obywatelskim? Czy można powiedzieć, że „Głos Łodzian się liczy” zapoczątkował dyskusję o budżecie partycypacyjnym i spowodował, że jego wprowadzenie w Łodzi było bardziej przyswajalne i zrozumiałe dla mieszkańców i radnych?

Nie chciałbym „Głosowi Łodzian” przypisywać bezpośredniej roli w późniejszym wprowadzeniu budżetu obywatelskiego przez miasto Łódź, ale sądzę, że jego wcześniejsza realizacja mogła mieć istotne znaczenie. Po pierwsze, o czym pisałem wcześniej, projekt pokazał, że budżet obywatelski można wprowadzić w warunkach miejskich. Z resztą jednym z głównych celów projektu było również stworzenie podstaw do późniejszego wdrożenia budżetu obywatelskiego w Łodzi. Dlatego też rozpoczynając „Głos Łodzian” powołaliśmy radę programową projektu, w skład której weszli radni, urzędnicy, przedstawiciele NGO-sów. Chcieliśmy w ten sposób przekonywać decydentów do idei, a także nieco ugruntować pozycję budżetu partycypacyjnego. W tym  celu zapraszaliśmy m.in. radnych na zamykającą „Głos Łodzian” konferencję „Budżet Obywatelski w dużym mieście – czy to możliwe?”. Jak się okazało kilku radnych  zainteresował ten temat, a dwoje z obecnych (Urszula Niziołek Janiak, Witold Rosset) na tyle przekonało się do idei, że kilka miesięcy później wspólnie z Prezydentem przedłożyli radzie miejskiej projekt uchwały inicjujący prace nad opracowaniem trybu i zasad wdrożenia budżetu obywatelskiego dla całego miasta. To był kluczowy moment dla budżetu obywatelskiego w Łodzi, bo radni przyjmując uchwałę intencyjną, wyrazili tym samym zgodę na wprowadzenie go w Łodzi.

Co ważne na zakończenie „Głosu Łodzian” powstał raport-poradnik o budżecie obywatelskim. Oprócz doświadczeń z projektu opisywaliśmy w nim dlaczego jest on Łodzi potrzebny i jak może wpłynąć na rozwiązanie niektórych problemów społecznych i przyczyniać się do rozwoju miasta. Raport trafił zarówno do wszystkich radnych, jak i do Prezydent Miasta i jej sztabu. Mam nadzieję, że raport również wpłynął na decydentów i pokazał, że warto wykorzystać szansę dla miasta.

Czy radnych trudno było przekonać?

Szczerze mówiąc nie myślałem, że uda się to tak szybko. Tak naprawdę wszystkie kluby radnych jednogłośnie przyjęły uchwałę, żaden z nich nie sprzeciwił się tej idei.

Jak obecnie wygląda funkcjonowanie budżetu partycypacyjnego w Łodzi? Co udało się już zrobić?

Przede wszystkim udało się wypracować rekomendacje dotyczące trybu i podstawowych zasad. Zespół złożony z radnych, urzędników, przedstawicieli NGO, uniwersytetu, rad osiedli wspólnymi siłami opracował wytyczne. Jest to bardzo ważne, ponieważ aby budżet obywatelski się udał, musi on być wdrażany jako projekt wspólny i angażujący różne osoby, pozwalający na identyfikowanie się z nim szerokiej grupy mieszkańców. Zespół zaproponował podział miasta na rejony dawnych dzielnic (każda będzie miała do dyspozycji 3 mln zł) i poziom ogólnomiejski (5 mln zł). Opracowano też zasady zgłaszania projektów i ich weryfikacji metodą głosowania. Na podstawie tych rekomendacji powstało zarządzenie prezydenta określające zasady wprowadzenia budżet partycypacyjnego, które przyjęte będzie, mam nadzieję w ciągu kilku dni. Za wdrożenie i realizację budżetu obywatelskiego odpowiadać będzie nowo powołane biuro ds. Partycypacji Obywatelskiej w Urzędzie Miasta. Nadzór nad realizacją procedury i wybranych przez mieszkańców projektów prowadzony będzie przez Komisję Rady Miejskiej w Łodzi ds. Budżetu Obywatelskiego. Istotna rola przypadnie też organizacjom pozarządowym, które wyłonione już zostały w otwartym konkursie ofert na przeprowadzenie działań edukacyjno-promocyjnych wśród mieszkańców. Dzięki temu również na etapie realizacji osoby zainteresowane będą mogły mieć wpływ na charakter i jakość budżetu.

Czy według ciebie idea budżetu obywatelskiego może już teraz przyjąć się w miastach w Polsce, czy jest na to za wcześnie i nasza demokracja jeszcze do tego nie dorosła?

Demokracja będzie mogła dorosnąć tylko wtedy, kiedy narzędzia takie jak budżet obywatelski zaczną być stosowane. Bo właśnie za ich pośrednictwem rosnąć będzie świadomość społeczna, wzrastać będzie poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne, ludzie uwierzą, że mają wpływ na ważne dla ich miasta lub regionu decyzje. A dziś w Polsce ten wpływ jest znikomy.

Stąd niezwykle ważne jest by mówiąc o budowie społeczeństwa obywatelskiego myśleć o przekazywaniu pewnych decyzji również mieszkańcom. To właśnie poprzez ich podejmowanie mieszkańcy będą się uczyć. Wybierając inwestycje na swoim osiedlu i wiedząc, że decyzja ta będzie wiążąca, zagłębią się w temat, przeanalizują różne możliwości, nawiążą współpracę z innymi mieszkańcami dzięki czemu będą mogli stać się bardziej świadomi i odpowiedzialni. Nawet gdy dane rozwiązanie okaże się z perspektywy czasu nietrafione, to również będzie miało bardzo duże znaczenie edukacyjne, bo pozwoli wyciągnąć z niego wnioski. A jeśli zamiast mieszkańców decydować będzie zawsze ktoś inny, oni niczego się nie nauczą. Będą coraz bardziej narzekać na polityków, angażować się tylko w protesty, samemu posiadając wciąż blade pojęcie o tym jak funkcjonuje miasto.

Ja myślę, że w Polsce jesteśmy już na takim etapie, że dłużej czekać nie możemy i nie powinniśmy pytać o to czy budżety obywatelskie wprowadzać tylko jak to robić. Bo kluczem w tym wypadku nie jest sam fakt ich wdrożenia, ale to jak cały proces jest zaplanowany i czy rzeczywiście stawia obywateli na pierwszym miejscu. Jeśli mieszkańcy będą czuli, ze to nie do końca oni podejmują decyzje, jeśli budżet będzie wdrażany bez szerokiej debaty publicznej, pozwalającej na wymianę wiedzy i pomysłów pomiędzy obywatelami, czy jeśli procedura będzie nieprzejrzysta, a projekty mieszkańców odrzucane z niewiadomych powodów, to ten proces nie będzie skuteczny. Budżet obywatelski musi być więc przemyślany i dobrze przygotowany, wprowadzany z założeniem, że z roku na rok będzie on ulegał ulepszeniu.

Jak układa się współpraca na linii władze miasta Łodzi – organizacje pozarządowe?

Mam nadzieję, że ta współpraca układa się dobrze, choć cały czas widzę jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Za dobre przykłady na pewno należy uznać Łódzką Radę Działalności Pożytku Publicznego, która często wytycza kierunki i podpowiada Prezydentowi, w którą stronę iść w temacie współpracy z NGO. Coraz więcej aktów prawnych konsultowanych jest z tym ciałem, ale również coraz więcej trafia pod otwarte konsultacje społeczne z udziałem organizacji (np. Programy Strategiczne Miasta, akty prawa miejscowego). Liczę też bardzo na to, że sprawdzać się będą Komisje Dialogu Obywatelskiego, w których upatruje szansę na pomoc dla miasta w lepszej realizacji polityk publicznych. Ostatnio dzięki współpracy z UNDP i Łódzką Federacją Organizacji Pozarządowych udało się wprowadzić w Łodzi pierwszy w Polsce Fundusz Innowacji Społecznych – mechanizm, który będzie mógł zagwarantować do 40% wkładu własnego najbardziej innowacyjnym projektom organizacji pozarządowych w niektórych konkursach Urzędu Miasta Łodzi. Ponadto cały czas rozwijamy część informacyjną. Powstał portal Łódź Aktywnych Obywateli dzięki któremu chcemy zapewnić organizacjom pełen dostęp do informacji z zakresu wszelkich możliwości współpracy z miastem (od możliwości finansowych po pozafinansowe) a także dajemy NGO-som przestrzeń na portalu do promocji swoich działań.

Pojawiają się też  nowe zadania oddawane do realizacji organizacjom pozarządowym, jak chociażby zajęcia z edukacji seksualnej dla młodzieży, prowadzenie działań w ramach Łódzkiego Centrum Obywatelskiego, upowszechnienia wolontariatu, czy edukacja dotycząca zmian w systemie gospodarki odpadami, jak i wspomniana wcześniej edukacja i promocja związana z budżetem obywatelskim. Bardzo bym chciał, aby tych zadań przekazywanych organizacjom pozarządowym było coraz więcej.

Jak oceniasz ogólny stan trzeciego sektora w Łodzi i aktywność obywatelską mieszkańców tego miasta? Czy pod tym względem w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiła widoczna zmiana na lepsze, w postaci na przykład zwiększania się liczby stowarzyszeń, spółdzielni etc.?

Nie dysponuje szczegółowymi danymi na temat stanu łódzkiego sektora pozarządowego, większość spraw znam z osobistych obserwacji. Badanie, w którym wzięło 115 łódzkich organizacji wykonała w zeszłym roku Rada Organizacji Pozarządowych Województwa Łódzkiego właśnie w ramach projektu Centrum Obywatelskiego. Pokazuje ono między innymi (co nie jest tak naprawdę dużym zaskoczeniem, bo problem ten dotyczy organizacji w całej Polsce), że organizacje mają problem ze stabilnością finansową, a podejmowane działania z zakresu działalności gospodarczej bądź odpłatnej są śladowe i stąd dochody z tych działalności nie są w stanie zapewniać płynności finansowej.

Bardzo dobrze, że powstaje coraz więcej spółdzielni socjalnych. Mam nadzieję, że podmioty te poradzą sobie na rynku również wtedy, gdy skończy się im dotacja i wsparcie pomostowe z Unii Europejskiej. Cieszy mnie również to,  że coraz więcej organizacji zabiera głos w sprawach publicznych, angażuje się w politykę miasta, nadzoruje działania samorządu, wchodzi we współpracę z merytorycznymi komórkami otwarcie zgłaszając swoje uwagi do kształtu podejmowanych działań np. w obszarach edukacji,  polityki przestrzennej, partycypacji obywatelskiej. To może prowadzić tylko do efektywniejszej pracy samorządu, dlatego też powinniśmy się jako urzędnicy cieszyć, że pojawia się ten niezwykle ważny głos społeczny i z niego korzystać. Mam szczerą nadzieję, że coraz więcej organizacji zacznie wykazywać taką aktywność i włączać się we współtworzenie polityki miasta (nie tylko skupiając się na realizacji zadań publicznych) tak aby głos społeczeństwa obywatelskiego był w Łodzi jeszcze bardziej wyrazisty.

Dziękuję za rozmowę.

Łukasz Prykowski – od września 2011 roku pracuje w Urzędzie Miasta Łodzi jako pełnomocnik prezydenta Miasta Łodzi ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Wcześniej przez wiele lat pracował w Centrum Promocji Inicjatyw Obywatelskich OPUS, między innymi jako koordynator projektu „Głos Łodzian się liczy”. Udzielał się społecznie w inicjatywie Łodzianie Decydują.