Są młodzi, pracowici, pełni pomysłów, a mimo to… niedopasowani do rynku zatrudnienia. Kiedy znów pozostawali bez pracy, padł pomysł, by wspólnie stworzyć coś własnego.

Jest ich ośmioro, znają się z aktywności w organizacjach społecznych oraz wspólnego grania na bębnach. Długo zastanawiali się nad przedmiotem działalności; rozważali m.in. kurierstwo rowerowe, tłumaczenia specjalistyczne oraz twórczą renowację starych mebli. Stanęło na hostelu i klubokawiarni. – Do takiego wyboru zainspirował nas sukces warszawskiego hostelu Emma. To naprawdę niesamowita inicjatywa! – przekonuje Olga, jedna z członkiń-założycielek Spółdzielni Socjalnej ISSA z Łodzi. – Chcemy stworzyć miejsce zarówno ciekawe, także dla turystów, jak i takie, w którym będziemy mogli się realizować i pracować w dobrej atmosferze oraz w zgodzie z własnym sumieniem – dopowiada jej koleżanka, Ela.

Wspomniane niedopasowanie wynika bowiem z niezgody na „wyścig szczurów”, nadużywanie władzy przez szefów czy ignorowanie etycznego wymiaru działalności, a więc zjawiska powszechne w „normalnych” firmach. – Jako formę prowadzenia biznesu wybraliśmy spółdzielnię, gdyż bliskie nam są ideały demokratyczne, współpraca, wzajemne zaufanie. Niektóre osoby znają się krócej, ale sądzę, że jesteśmy naprawdę zgraną grupą – mówi Tomek, jeden z pomysłodawców całego przedsięwzięcia.

Początki nie były łatwe. Brak doświadczenia w prowadzeniu własnej firmy powodował, że nawet mimo intensywnych szkoleń wiele wyzwań, zwłaszcza urzędowych, wydawało się być nie do pokonania. Najtrudniej jednak było znaleźć odpowiedni lokal. – Całymi tygodniami, dzień w dzień przeczesywałem Internet oraz przemierzałem rowerem łódzkie ulice wypatrując ogłoszeń. Aż wreszcie znaleźliśmy: mieścimy się przy ul. Rewolucji 1905 r. nr 48, tuż przy budynkach Wydziału Ekonomiczno- Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego – informuje Kacper, kolejny ze spółdzielców.

Na szczęście nie byli zdani wyłącznie na siebie. Biorąc udział w projekcie „Działajmy razem”, mogą liczyć na wsparcie finansowe, ale także równie cenną pomoc merytoryczną ze strony Stowarzyszenia „Ja-Ty-My”. Dzięki niemu początkujący spółdzielcy poznali podstawy prawa spółdzielczego i gospodarczego, marketingu i zarządzania; dużo dały im również zajęcia z psycholożką. Co więcej, dzięki kontaktom rodzinnym i znajomościom o charakterze koleżeńskim, z ISSĄ nieodpłatnie współpracuje cały sztab profesjonalistów: architekci, budowlańcy, projektantka graficzna, informatyk…

Świadczenie usług noclegowych wymaga m.in. dostosowania lokalu do szczególnych wymagań przeciwpożarowych, dlatego przed młodymi kooperatystami i kooperatystkami bardzo dużo pracy. – Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ruszamy w marcu – wyjawia Sylwia, prezeska spółdzielni. – Magnesem przyciągającym klientów mają być przystępne ceny oraz system zniżek (m.in. dla słuchaczy studiów zaocznych), ale nie tylko. – Chcemy się wyróżnić na tle innych noclegowni. Pokoje w LaGrandzie – bo tak postanowiliśmy nazwać nasz hostel – będą małe, ale funkcjonalne i oryginalnie wyposażone. Jednak naszym głównym atutem będzie klimat, współtworzony przez samych gości, tak jak w zagranicznych hostelach, które miałam okazję odwiedzić. Życzcie nam powodzenia, odwiedzajcie naszą stronę internetową (www.lagranda. pl) – i wpadajcie na wiosnę!

Krzysztof Walczak

Tekst ukazał się w pierwszym numerze pisma „JAK robić biznes społeczny” (zima 2011)