„Fach w ręku” oraz umiejętność wspólnej pracy dają szansę na wyrwanie się z niespodziewanego bezrobocia.

Ręcznie wytwarzane bombki – wizytówka Polski za granicą – wypierane są przez „masówkę” z Azji. Jedna z największych polskich fabryk je produkujących, działająca przez ponad 50 lat Spółdzielnia Pracy „Milicz”, upadła w 2008 r. Pracę straciło ok. 100 osób. Siedmioro z nich, za namową starosty, postanowiło kontynuować tradycję fabryki w ramach spółdzielni socjalnej. Starosta przekazał im w użytkowanie budynek dawnego przyszpitalnego laboratorium w Krośnicach k. Milicza, a z urzędu pracy otrzymali dofinansowanie na rozpoczęcie działalności, które przeznaczyli na remont oraz zakup sprzętu i surowców. Tak, w marcu 2009 r., powstał „Szklany Świat Bombki”.

Pracownicy dolnośląskiej spółdzielni mają wieloletnie doświadczenie, talent oraz produkt, który mimo tańszej konkurencji wciąż cieszy się zainteresowaniem – któż nie woli mieć na choince pięknego rękodzieła zamiast plastikowej tandety? Tym bardziej, że w „Szklanym Świecie” dba się zarówno o podążanie za trendami, jak i o podtrzymywanie tradycji. – Ludzie chętnie wracają do wspomnień. Mówią: „O, taką mieliśmy u rodziców na choince” – i kupują – mówi Marzena Hofman, prezeska spółdzielni.

Bombki to produkt sezonowy, jednak spółdzielcy wykazują dużą pomysłowość w zapewnianiu sobie dochodów przez cały rok. W okresie wielkanocnym produkują szklane wydmuszki i prowadzą warsztaty robienia pisanek, we współpracy z Fundacją Doliny Baryczy tworzą ozdoby w kształcie lokalnych zabytków oraz zwierząt: łabędzia, żurawia, bociana i słynnego karpia milickiego. Dekorują naczynia i świece, a ponadto udostępniają zakład do zwiedzania, podczas którego można zobaczyć proces produkcji oraz wziąć udział w warsztatach malowania bombek. – Mam więcej pracy niż w przeszłości, bo jestem odpowiedzialna m.in. za to, żeby pracownicy otrzymywali wypłaty, a tylko od czasu do czasu maluję. Ale satysfakcja z tego, że zaryzykowaliśmy i nam się udało, jest ogromna.

Spółdzielnia skupiła ludzi, którzy potrafili wykorzystać posiadane umiejętności oraz nauczyć się paru nowych – i wziąć sprawy we własne ręce. Udało im się stworzyć zgrany zespół, w czym pomogło im to, że znali się z poprzedniego miejsca pracy. Mimo że wciąż zarabiają bardzo skromnie, mogą mówić o sukcesie: spółdzielnia będzie niedługo obchodzić trzecie urodziny, a niedawno wygrała pierwszą edycję konkursu na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne.

Magda Wrzesień

Tekst ukazał się w pierwszym numerze pisma „JAK robić biznes społeczny” (zima 2011)