Chcą zmieniać przestrzeń publiczną w swoim mieście tak, żeby była ona bardziej przyjazna dla środowiska i mieszkańców. Zaczęło się od protestu przeciwko wycince drzew, ale na pewno na tym się nie skończy. Aktywiści, którzy właśnie założyli stowarzyszenie Białostocka Przestrzeń Publiczna mają ambitne plany na przyszłość. O tym oraz o wielu innych aspektach związanych z  działalnością stowarzyszenia, rozmawialiśmy z jednym z członków – założycieli Piotrem Kempistym.

Jakie cele przyświecają członkom stowarzyszenia Białostocka Przestrzeń Publiczna? Jakie rozwiązania chcecie promować w swoim mieście i co was inspiruje?

Piotr Kempisty: Celem Stowarzyszenia Białostocka Przestrzeń Publiczna jest ulepszanie szeroko pojętej przestrzeni miasta Białegostoku. Nasza działalność ma charakter obywatelski, kulturalny, naukowy, techniczny i dotyczy jakości  życia człowieka w środowisku – zabudowanym oraz naturalnym. W sferze naszych zainteresowań znajdują się takie zagadnienia jak: przestrzeń publiczna, architektura i urbanistyka, zrównoważony transport, zabytki, historia miasta, partycypacja społeczna i ekologia. Są wśród nas architekci, socjolodzy, osoby zawodowo i naukowo zajmujące się nieruchomościami, budownictwem i prawem. Wierzymy, że połączenie wiedzy, zaangażowania i lokalnego patriotyzmu przysłuży się powstaniu wielu dobrych pomysłów.

Chcemy promować rozwiązania, które naszym zdaniem sprawią, że Białystok – miasto, które kochamy – będzie bardziej przyjazny dla ludzi i środowiska. Stoimy na stanowisku, że w miejskiej przestrzeni pieszy powinien zająć należne mu miejsce. Miałoby temu służyć np. obejmowanie ulic strefami ruchu uspokojonego czy nawet całkowite wyprowadzanie samochodów z pewnych części miasta (np. ścisłe śródmieście). Komfort mieszkańców to także większa liczba miejsc służących rekreacji, wypoczynkowi i kontaktom między ludźmi. W tym kontekście ważną rolę do odegrania ma też zieleń, która musi zostać objęta szczególną ochroną. Białystok jest postrzegany jako czysty i zielony. Tego się trzymajmy. Stoimy również na stanowisku, że należy rozwijać infrastrukturę rowerową i promować zrównoważony transport. Pozwoli to odkorkować miasto i wpłynie pozytywnie na środowisko oraz zdrowie Białostoczan. Inspirują nas rozwiązania, które sprawdziły się w innych miastach Europy i świata. Przypatrujemy im się uwzględniając naszą lokalną, białostocką specyfikę. Gdybym miał wskazać osobę, której pracami się sugerujemy, to byłby to prof. Jan Gehl – duński architekt i urbanista.

W jaki sposób zamierzacie angażować się w sprawy bliskie waszemu miastu?

P.K: Poza typowymi działaniami, które są podejmowane przez organizacje społeczne (np. kampanie informacyjne, petycje, debaty publiczne itp.) nasze stowarzyszenie wykorzystywać będzie specyficzne metody związane z przedmiotem naszej działalności. Chcemy brać udział w procesach planowania przestrzennego, uczestniczyć w konsultacjach społecznych oraz promować udział w nich wśród Białostoczan. Zamierzamy również występować z własnymi koncepcjami i planami dotyczącymi ładu przestrzennego, funkcjonalności i estetyki miasta. Dużą wagę przykładamy do partycypacji społecznej. Zamierzamy zarówno wykorzystywać ten instrument, jak też promować i rozwijać jego funkcjonowanie w Białymstoku.

Co było pierwszym impulsem, który zmobilizował was do założenia tej inicjatywy?

P.K: Wszystko zaczęło się od kilkudziesięciu drzew rosnących w rejonie ulic Białówny i Nowy Świat na osiedlu Centrum w Białymstoku. Dwóch członków naszego stowarzyszenia, będących jednocześnie mieszkańcami tej okolicy, dowiedziało się, że miasto planuje poszerzyć istniejące tam ulice i wybudować kilkaset miejsc parkingowych. Na ołtarzu tej inwestycji miały zostać złożone wyżej wspomniane, okazałe i zdrowe drzewa. Na Facebook’u powstał profil „Przestrzeń Publiczna” i temat zaczął żyć w sieci. Z czasem do wspomnianej dwójki dołączyłem ja oraz dwie inne osoby. W pięciu odbyliśmy kilka spotkań z mieszkańcami i urzędnikami, zaprezentowaliśmy nasze postulaty w mediach lokalnych, ale mimo to drzew nie udało się uratować. Drobnym „sukcesem” było to, że obiecano nam ocalenie około dwudziestu z nich, ale obawiamy się, że w ramach „korekt” realizowanej już inwestycji, mogą zostać wycięte i one. Doszliśmy do przekonania, że protest przeciwko wycince nie może być dla nas tylko jednorazowym epizodem i postanowiliśmy działać dalej razem. W ten sposób zapadła decyzja o powołaniu stowarzyszenia.

Czy według Ciebie w Białymstoku istnieje społeczne zapotrzebowanie na tego typu inicjatywę?

P.K: Do zaangażowania się skłoniła nas przede wszystkim błędna polityka miasta w odniesieniu do przestrzeni publicznej. Z pewnością istnieje również społeczne zapotrzebowanie na inicjatywy takie jak nasze. Podam przykład. Od wielu lat mieszkańcy Białegostoku regularnie pomstują na chaotyczne i – zdaniem wielu – nieuzasadnione wycinki drzew, ale dotąd nie pojawiła się żadna społeczna siła czy protest (z wyjątkiem kilku listów w prasie lokalnej) przeciwko temu procederowi. Są w naszym mieście organizacje, które zajmują się pojedynczymi zagadnieniami takimi jak zabytki czy rowery, ale nie istniało dotąd stowarzyszenie, które podeszłoby do kwestii miejskiej w sposób kompleksowy. Mamy zamiar wypełnić tę lukę.

Założyliście stowarzyszenie. Czy według Ciebie sformalizowana forma działalności jest lepsza od nieformalnej? Jakie to będzie miało przełożenie na sposób waszego funkcjonowania w przyszłości?

P.K: Znaczna część naszych działań polegać będzie na kontaktach z administracją publiczną i udziale w procedurach administracyjnych. Grupa nieformalna nie miałaby dostępu do tych instrumentów, a jako indywidualni mieszkańcy nie moglibyśmy brać udziału we wszystkich postępowaniach dotyczących całego miasta. Dlatego uznaliśmy, że forma prawna stowarzyszenia jest z punktu widzenia realizacji naszych celów, optymalna.

W jaki sposób zamierzacie dbać o demokratyczne mechanizmy wewnątrz stowarzyszenia?

P.K: Poza standardowymi zasadami organizacyjnymi, które musiały zgodnie z ustawą Prawo o stowarzyszeniach, obowiązywać w naszym statucie, zawarliśmy w nim także szczególne zapisy o jawności i transparentności wszystkich działań organizacji dla jej członków. Przyjęliśmy też płaską strukturę Zarządu, w którym nie ma hierarchicznych funkcji (np. przewodniczącego) lecz wyłącznie stanowiska równoprawnych wobec siebie Członków Zarządu.

Rozmawiał Bartosz Oszczepalski

Tekst ukazał się w październiku 2012 r.

Zdjęcie powycinanych drzew na jednym z osiedli w Białymstoku. Między innymi przeciwko takim decyzjom urzędników będą protestować członkowie stowarzyszenia.