Partycypacja społeczna ma za zadanie zapobieganie powstawaniu antagonizmów. Decyzja podjęta z udziałem lokalnej społeczności jest wyrazem woli większości, uzgodnionej jako wynik debaty. Staje się zatem najlepszym gwarantem realizacji ustaleń.

Grupa osób potencjalnie zainteresowanych planowaniem, dotyczącym skomplikowanych nieraz zagadnień związanych z formą i funkcjonowaniem osiedli ludzkich, pokrywa się z gronem użytkowników i bezpośrednich twórców przestrzeni – mieszkańców, właścicieli nieruchomości, inwestorów, planistów, urzędników i polityków. Ich interesy nie są tożsame, więcej – bardzo często bywają nie do pogodzenia. Konflikt jest zatem w nierozerwalny sposób związany z zagospodarowaniem ograniczonych dóbr, jakimi są powierzchnia Ziemi i przestrzeń, dlatego też stanowi nieodłączny element procesu planowania.

Henry Sanoff wskazuje, że siła podejścia uczestniczącego leży w stawaniu się ruchem, który przecina tradycyjne profesjonalne bariery i uwarunkowania kulturowe. Jego korzeni szukać można w ideałach demokracji uczestniczącej, gdzie kolektywne podejmowanie decyzji jest w dużym stopniu zdecentralizowane i odbywa się we wszystkich odłamach społeczności, tak iż wszystkie jednostki zdobywają umiejętności niezbędne do brania udziału w życiu publicznym i mogą w sposób efektywny uczestniczyć w różny sposób w podejmowaniu wszystkich decyzji, które ich dotyczą.

Kształtowanie opinii i celów pojedynczych osób nie odbywa się niezależnie, lecz przez interakcję z innymi jednostkami. Mówi się wręcz o tzw. inteligencji zbiorowej – wspólnym poglądzie, będącym czymś więcej niż suma poglądów indywidualnych. Współcześni ludzie mają różne potrzeby i oczekiwania, które mogą być kształtowane nie tylko poprzez dystrybucję środków materialnych, ale również za pomocą oddziaływania na świadomość. Poruszanie w publicznych dyskusjach problemów dotyczących danej społeczności ma wpływ na kształtowanie świadomości mieszkańców. Zadaniem planisty działającego w ramach takiego procesu jest wysłuchanie różnych opinii oraz pomoc w opracowaniu wspólnej wizji. Zadaniem organów administracji jest tworzenie poczucia współwłasności i współodpowiedzialności wśród użytkowników terenu.

Judith E. Innes i David E. Booher wyróżnili cztery modele planowania w praktyce planistycznej. Różnice dotyczą samej koncepcji planowania, a także doboru informacji źródłowych, roli społeczności lokalnej oraz stopnia uwzględnienia interesów grup wchodzących w jej skład.

Racjonalistyczny model planowania. Bardzo popularny, stosowany powszechnie we wszystkich biurokracjach. Podstawowym zagadnieniem przy opracowywaniu planu jest uzyskanie pełnego obrazu rzeczywistości, do czego niezbędne jest stworzenie kompletnej i aktualnej bazy danych o interesującym nas obszarze. Kolejny etap to opracowanie wariantów projektu i wybór tych, które najlepiej spełniają cele planu. Do zadań planisty należy również opracowanie analiz finansowych i prognozy wpływu proponowanych rozwiązań na środowisko oraz przygotowanie wytycznych, pozwalających decydentom na wybór sposobu działania. Założenia planu miejscowego przyjmowane są a priori przez organ władzy lokalnej. W teorii i praktyce planowania obowiązuje wiara w możliwości minimalizowania konfliktów przez – jak pisze Zbigniew J. Kamiński – kompleksowe planowanie przestrzenne, w tym wszechstronną analizę danego obszaru oraz optymalizowanie lokalizacji.

W tym modelu planiści postrzegają partycypację społeczną jako wymóg wynikający z przepisów prawa. Udział mieszkańców wykorzystywany jest jako metoda poznania celów i hierarchii wartości społeczności w celu uzupełnienia założeń przyjętych przez władze samorządowe. Niektórzy planiści postrzegają konsultacje jako coś uciążliwego, jedynie w niektórych przypadkach widoczna jest wola wykorzystania lokalnej znajomości problemów. Informacje zdobyte w ten sposób traktowane są zazwyczaj ze sceptycyzmem. Mieszkańcy nie mają dostępu do danych źródłowych ani wpływu na metody działania, które są określane przez planistów. Zdanie mieszkańców bywa brane pod uwagę przy wyznaczaniu celów – na początku procesu planowania oraz przy wyborze ostatecznej wersji projektu planu. Wychodzi się tu z założenia, że udział społeczności lokalnej w opracowywaniu planu byłby czynnikiem zmniejszającym neutralność analiz. W teorii planowania odwrót od tego modelu rozpoczął się w latach 60., jest on jednak wciąż obecny w praktyce planistycznej.

Planowanie oparte o wpływy polityczne. Z tzw. modelem wpływu politycznego spotykamy się powszechnie. Plan stanowi tu zestawienie projektów, które są odpowiedziami na żądania grup silnych politycznie. Decydent pełni funkcję osoby zatwierdzającej projekty, a elity, z którymi współpracuje, odwzajemniają się lojalnością i wsparciem dla jego polityki. Rozmowy prowadzi się niejawnie, a opinie pozostałych członków społeczności nie są brane pod uwagę. Dwa pierwsze modele planowania często występują równolegle, skutecznie wprowadzając w błąd opinię publiczną. Nie pozwala to na dialog i rzeczywiste zaangażowanie mieszkańców.

Omawiany model został szczegółowo przebadany i opisany jako teoria elit. Według niej, każda zbiorowość posiada grupę wpływowych obywateli, kontrolujących większość interesów na danym terenie. Elita jest grupą, która w rzeczywistości „rządzi”, choć dzieje się to w sposób niejawny i z pominięciem oficjalnych procedur.

O ruchu społecznym mówimy, gdy jednostki lub grupy obywateli nie posiadające wpływu na kształtowanie rzeczywistości, zbierają się dla osiągnięcia wyznaczonego celu. Działalność ruchów społecznych spowodowała wytworzenie mechanizmów udziału społeczności lokalnej w podejmowaniu decyzji planistycznych. Liczba osób oraz ich zorganizowanie stanowią argument, dzięki któremu możliwe staje się wywieranie presji na decydentów. Podstawą działania ruchu społecznego jest utrzymanie wewnętrznej integralności. Może on angażować wielu mieszkańców, ale nie reprezentuje wszystkich punktów widzenia; nie jest możliwa współpraca z tymi, którzy uważani są za wrogów. Zdarza się, że powstające samorzutnie organizacje sąsiedzkie przeistaczają się w organizacje społeczne – fundacje i stowarzyszenia. Takie grupy mogą stać się silnymi graczami, reprezentującymi większość społeczności lokalnej. Najczęstszym powodem organizowania się ruchów społecznych jest protest przeciwko lokalizacji nowych inwestycji lub wymianie zabudowy: tzw. postawa NIMBY (not in my back yard, byle nie na moim podwórku) bądź LULU (locally unwanted land use, zagospodarowanie przestrzeni nieakceptowane w bliskim sąsiedztwie). Tego rodzaju działania oznaczają dla władzy lokalnej znaczne koszty i komplikacje.

Pod pojęciem planowania opartego na współpracy (collaborative planning; inna definicja mówi o planowaniu poprzez dialog) rozumiemy wypracowanie wspólnego stanowiska, wyrażającego interesy wszystkich zainteresowanych. Do tej grupy zaliczane są metody o charakterze eksperymentalnym, stosowane w USA i krajach Europy Zachodniej przez organy władzy samorządowej równolegle z metodami tradycyjnymi oraz działania podejmowane ad hoc, poza formalną procedurą.

Wśród technik partycypacji wykorzystywanych przez władze lokalne można wyróżnić kilka grup:

– techniki formalne

– techniki edukacyjne

– badania opinii publicznej i sondaże

– współczesne formy partycypacji

 Jak podkreśla Sanoff, chcąc uzyskać efektywną partycypację, należy indywidualnie rozpatrywać każde zadanie, w którym uznana zostanie potrzeba zaangażowania mieszkańców. Współcześnie teoria opisuje udział społeczności lokalnych w planowaniu bardziej pragmatycznie niż w latach 60. Dążenie do uzyskania władzy przez mieszkańców zostało zastąpione potrzebą wymiany informacji, rozwiązywania konfliktów oraz uzupełniania projektów i planów lokalną znajomością problemów. W programach uczestnictwa podkreślana jest podmiotowa rola mieszkańców. Hasło „partycypacja społeczna” (community participation) zostało zastąpione przez community driven actions albo community controlled actions – działania podejmowane przez społeczność.

Na całym świecie, również w Polsce, pojawiają się przykłady samorzutnej współpracy w dziedzinie planowania. Wymiana informacji i uczenie się odbywają się tu w dwóch kierunkach: obywatele mogą korzystać z informacji źródłowych oraz sprawdzać stan zaawansowania projektu, a planiści i urzędnicy – korzystać z lokalnej wiedzy. W wyniku dyskusji i wspólnego działania uczestnicy zdobywają nowe umiejętności oraz pogłębiają wiarę we własne możliwości. Opinie obywateli odgrywają ważną rolę w dyskusjach oraz w decyzjach podejmowanych wspólnie z samorządem. Koncepcja proponowanych nowych sposobów postrzegania uczestnictwa społecznego wynika z obserwacji, że udana współpraca wytwarza powiązania sieciowe, które trwają długo po zakończeniu debaty, generują kolejne dyskusje oraz przyczyniają się do umacniania wszystkich uczestników.

W Stanach Zjednoczonych popularność zyskuje idea demokracji deliberatywnej. Pojęcie to oznacza metodę kolektywnego podejmowania decyzji, stosowaną w praktyce działania władz lokalnych. Polega ona na analizowaniu przez mieszkańców faktów z różnych punktów widzenia oraz wspólnej ocenie propozycji rozwiązań. Dyskusja sprzyja powstawaniu nowych pomysłów i wzbogaca rozumienie omawianych problemów.

W modelu tym projekty podejmowane z udziałem społeczności są inicjowane dla rozwiązania konkretnego problemu przez władzę lokalną, organizacje pozarządowe lub przez ludność. Podmiotami biorącymi udział w projektach wspólnie z samorządem są fundacje i stowarzyszenia, uczelnie wyższe, organizacje sąsiedzkie. Do najczęściej spotykanych akcji należą te na rzecz ochrony środowiska oraz programy rewitalizacji dzielnic śródmiejskich. Przedmiotem zainteresowania teoretyków planowania jest opracowanie technik, które pozwoliłyby na podejmowanie decyzji w sposób demokratyczny, przy udziale reprezentatywnej grupy mieszkańców, oraz doprowadzenie do sytuacji, w której wspólne decyzje miałyby rzeczywisty wpływ na kształt planu1.

Gama technik prowadzenia spotkań bezpośrednich obejmuje te zakładające całkowitą wolność wyboru dla ich uczestników, którzy mogą w dowolnym momencie opuścić zebranie, nie zakłócając jego przebiegu („prawo dwóch stóp”), aż po metody całkowicie sformalizowane, z posiadaniem znaku towarowego włącznie oraz wyposażone w specjalne, gotowe do kupienia zestawy – jak w metodzie Planning for Real, proponowanej przez Neighbourhood Initiatives Foundation. Wśród technik stosowanych w USA dużą popularnością cieszy się metoda charrette 2.

Planning charrette – w wolnym tłumaczeniu klauzura planistyczna – to rodzaj warsztatów, przypominających te stosowane w uczelniach architektonicznych, a więc kończących się w określonym czasie, gdy praca nad projektem zostanie zamknięta. Cykl spotkań, w których biorą udział grupy mieszkańców, profesjonaliści różnych branż oraz inne zainteresowane strony, trwa na ogół 3-7 dni, jednak przygotowania trwają znacznie dłużej – od 6 tygodni do 9 miesięcy – i obejmują: profilowanie (określenie grupy adresatów projektu), propagowanie informacji o zamiarach rozpoczęcia pracy, organizację procesu, gromadzenie informacji i zagadnienia związane z logistyką planowania. Ten okres jest bardzo ważny i służy przygotowaniu lokalnej społeczności. Spotkania mają na celu przyjrzenie się obszarowi opracowania, wyobrażenie sobie różnych wizji oraz wypracowanie strategii ich osiągania. Idea powstaje jako wynik wspólnej pracy nad projektem. Charrette obejmuje trzy etapy: pierwszy – tworzenie idei – związany jest z wymianą wiedzy pomiędzy zaangażowanymi stronami; drugi – podejmowanie decyzji – wymaga dialogu dotyczącego prezentowanych idei; ostatni – rozwiązywanie problemów – polega na opracowywaniu zaleceń i propozycji. Bardzo ważne jest również upublicznienie efektów wspólnej pracy, tak, aby nikt nie mógł powiedzieć, że o podejmowanych działaniach nie wiedział i nie miał szansy w nich uczestniczyć.

Innym dobrym przykładem angażowania mieszkańców w działania na rzecz kształtowania przestrzeni są francuskie Strefy Ochrony Dziedzictwa Architektury, Urbanistyki i Krajobrazu, obejmujące obszary o różnej randze wartości krajobrazowych. Działanie odbywa się w ramach specjalnie opracowanego programu operacyjnego, który wdrażany jest w momencie podjęcia inicjatywy utworzenia strefy i trwa do chwili uruchomienia systemu organizacyjnego. Decyzja o utworzeniu strefy pozostaje w kompetencjach gminy, niezależnie od tego, kto jest pomysłodawcą przedsięwzięcia. Na wstępie powołuje się szefa operacji i grupy roboczej, w skład której wchodzą radni, przedstawiciele administracji i eksperci. Nadzór nad działaniami grupy sprawują merowie i państwowy konserwator zabytków. Celem jej działania jest przygotowanie raportu określającego walory i stan obszaru oraz podającego uzasadnienie dla utworzenia strefy.

Podział zadań w grupie roboczej wygląda następująco: eksperci przygotowują dane, dostarczają argumentów, proponują koncepcje rozwiązań. Podejmowanie decyzji należy do reprezentantów samorządu. Do inwentaryzacji angażowane są również grupy mieszkańców gminy, dzieci i młodzież. Dzięki temu tworzenie raportu, trwające minimum rok, staje się jednocześnie procesem edukacyjno-promocyjnym.

Oprócz prac inwentaryzacyjnych są w gminie organizowane imprezy promujące lokalne walory krajobrazowe, urbanistyczne i architektoniczne. W programie biorą udział szkoły i organizacje pozarządowe. Imprezy służą popularyzacji celów związanych z tworzeniem strefy, równocześnie z promocją innych działań lokalnych. Uczestnictwo w pracach inwentaryzacyjnych, jak również organizowane imprezy, pomagają mieszkańcom dostrzec wartość dziedzictwa i krajobrazu gminy, pozwalają na zapoznanie się z ideą utworzenia strefy, a także stwarzają możliwość wpływu na opracowywany program działania. Proces tworzenia raportu pozwala na harmonijne wprowadzenie statusu strefy, związanego z ograniczeniem uprawnień właści­cieli w zakresie dysponowania ich nieruchomościami.

Raport jest jednym z trzech elementów dokumentacji strefy. Kolejny stanowi tzw. księga nakazów, zawierająca regulamin strefy. Przygotowaniem tej części dokumentacji zajmują się eksperci, jej uchwalenie leży w gestii samorządu. Ostatnim dokumentem jest księga zaleceń, w której zamieszczony jest materiał merytoryczny, dotyczący rewaloryzacji strefy. Adresatem zaleceń są mieszkańcy strefy, przedsiębiorcy oraz ludzie, którzy podejmują działania na jej terenie. Księga zawiera m.in. zbiór przykładów rozwiązań służących pogodzeniu podejmowanej aktywności z obowiązującymi uwarunkowaniami ochronnymi. W ramach programu przygotowania obszaru do wprowadzenia ochrony organizowane są również szkolenia skierowane do osób, które chciałyby wykorzystać walory strefy dla prowadzenia działalności gospodarczej (głównie dotyczy to promocji oraz obsługi ruchu turystycznego, generowanego uznaniem obszaru za atrakcyjny krajobrazowo). Strefa Ochrony Dziedzictwa Architektury, Urbanistyki i Krajobrazu staje się bytem prawnym dopiero wówczas, gdy uczyniono już wszystko co możliwe, aby społeczność lokalna postrzegała ją jako własny pomysł, własny sukces i własny powód do dumy. Właśnie na tej kolejności zdarzeń polega podstawowa różnica pomiędzy tą partycypacyjną metodą a metodami stosowanymi zwykle w Polsce, gdzie najpierw odgórnie narzuca się status ochronny, a potem próbuje stosować przymus lub o wiele za późno szukać akceptacji społecznej – podsumowuje Krystyna Pawłowska.

Uczestnictwo społeczności lokalnej w planowaniu posiada liczne zalety. Proces planistyczny z udziałem mieszkańców jest w swoich założeniach pluralistyczny i stwarza szanse uwzględnienia wartości ważnych dla różnych grup społecznych. Pozwala na dostrzeżenie i zaspokojenie rzeczywistych potrzeb mieszkańców, które bywają ignorowane ze względu na dominację interesów dużych organizacji i instytucji oraz biurokratyzację samorządów lokalnych.

Uczestnictwo społeczne w planowaniu zwiększa poczucie wpływu mieszkańców na ich środowisko życia, a także świadomość konsekwencji podejmowanych decyzji. Cele ustalone wspólnie zajmują miejsce indywidualnych dążeń. Projekty przewidujące udział mieszkańców przyczyniają się także do zwiększenia zaufania dla organów władzy lokalnej. Inną korzyścią wynikającą z wykorzystania znajomości miejscowych problemów oraz uzyskania poparcia społecznego, mogą być znaczące oszczędności finansowe.

W społecznościach wymagających aktywizacji, uczestnictwo w planowaniu może przyczynić się do podniesienia poziomu wiedzy i poczucia własnej wartości. Udane inicjatywy mogą stać się szkołą demokracji, skłaniając obywateli do aktywnego udziału w życiu lokalnej społeczności. Praca w grupie przyczynia się do rozwoju więzi społecznych i powiązań, które funkcjonują później niezależnie od projektu. Podstawowym celem partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym, obok utożsamiania się ludzi z projektem oraz polepszenia jego jakości, jest budowanie więzi międzyludzkich i kształtowanie społeczeństwa miejskiego – civitas.

Tradycyjne metody partycypacji są powszechnie krytykowane. Nie stanowią źródła wiedzy o społeczności lokalnej, a sformalizowana procedura wyłożenia planu i dyskusji publicznych nie sprzyja spontanicznym debatom i wspólnemu, twórczemu podejmowaniu decyzji. Tradycyjne metody partycypacji postrzegane są przez wielu planistów i urzędników samorządowych jako strata czasu.

W USA w dyskusji publicznej na poziomie lokalnym zwykle uczestniczą tylko zdeklarowani zwolennicy i przeciwnicy zmian, które dotyczą ich osobiście, zaangażowane okazjonalnie grupy interesu oraz poplecznicy rady miasta albo obserwatorzy pracy komisji. Podobnie dzieje się w innych krajach. Udział w rytuałach wymyślonych dla wypełnienia wymogów prawa, jak określają to Innes i Booher, nie wzbudza zainteresowania tematyką planowania. Zebrania są czasochłonne, a procedury formalne nie gwarantują reprezentatywności dla całej społeczności. Dodatkowo sposób prowadzenia spotkań – wytaczanie przez uczestników przeciwstawnych argumentów – przyczynia się do antagonizowania lokalnej społeczności oraz nie pozwala na opracowanie wspólnego stanowiska. Niewiele się to różni od sytuacji w Polsce, gdzie dodatkowo o wspomnianych powyżej rytuałach nikt, poza najbardziej zainteresowanymi właścicielami nieruchomości i inwestorami, nic nie wie.

Udział mieszkańców w planowaniu przestrzennym, mimo potencjalnych zalet, w praktyce może pociągać za sobą szereg zagrożeń. Idealistyczne podejście reprezentowane przez teoretyków planowania napotyka na bariery będące pochodnymi procesów socjologicznych. Przede wszystkim, ze względu na sprzeczności interesów różnych grup i jednostek nie zawsze jest możliwe osiągnięcie w drodze negocjacji idealnego, trwałego konsensusu. Problem polega też na luce pomiędzy retoryką a podejmowanymi działaniami. W praktyce często zdarza się, iż plan, który został przez wszystkich zaakceptowany, nie zostaje zrealizowany. Proces partycypacji wydłuża uchwalenie planu, co może stwarzać wrażenie stagnacji i prowadzić do zniechęcenia uczestników.

Interesy niektórych obywateli mogą zostać pominięte nawet w najlepiej zaprojektowanym procesie uczestnictwa. Dzieje się tak, ponieważ w wyniku obrad kształtuje się wspólne stanowisko, które nie musi stanowić wypadkowej interesów wszystkich obecnych. Współpraca może doprowadzić do nieoczekiwanych propozycji, które generują nowe, wcześniej nie przewidziane, interesy. Aktywni mieszkańcy bywają absorbowani w struktury władzy w wyniku zacierania się granic pomiędzy władzą polityczną i społecznością – efektem jest brak partycypacji.

Projekt przewidujący udział mieszkańców może zakończyć się sukcesem pod warunkiem, że zaangażowanie społeczności lokalnej będzie jego integralną częścią, niezbędną dla realizacji przedsięwzięcia, a nie jedynie dodatkiem. Działania partycypacyjne muszą być starannie zaplanowane. Dla wyboru metody partycypacji niezbędna jest analiza przedmiotu, metod i celu działań oraz profilu uczestników. Plan projektu należy skonstruować w taki sposób, aby sprzyjał wymianie poglądów, debacie i współpracy. W tym celu potrzebne jest stworzenie odpowiednich kanałów komunikacji, a informacje o możliwościach uczestnictwa w działaniach planistycznych powinny na bieżąco trafiać do mieszkańców.

Bardzo ważnym elementem w procesie partycypacji jest świadomość ludzi biorących w nim udział. Wszyscy uczestnicy powinni posługiwać się tym samym językiem, choć każda z osób bazuje na innych doświadczeniach. Techniki partycypacji stosowane w USA w latach 60. w ramach pierwszych spotkań przewidywały opracowanie wspólnego zestawu pojęć dla wszystkich obecnych. Zadaniem urbanisty jest edukowanie pozostałych uczestników procesu, czym jest ład przestrzenny oraz jakie mechanizmy umożliwiają jego wprowadzenie i utrzymanie. Dialog, który ma miejsce przy tej okazji, pozwala na ujawnienie oczekiwań uczestników.

Inicjatywy mieszkańców w zakresie zagospodarowania przestrzeni mają duże szanse powodzenia ze względu na większą niż w przypadku profesjonalistów świadomość uwarunkowań lokalnych. Mieszkańcy powinni być wspierani w rozwijaniu pożądanej przez nich wizji swego otoczenia. Posługując się terminem „mieszkańcy”, mamy na myśli dwie grupy: właścicieli nieruchomości, bezpośrednio zainteresowanych przebiegiem wydarzeń, oraz ludzi, którzy mieszkają na danym terenie i są na ogół marginalizowani przy podejmowaniu decyzji. Interesy obu grup nie są tożsame. Mieszkańcy angażują się w planowanie z następujących powodów: gdy skutki planowanych działań bezpośrednio ich dotyczą (w ich wyniku zyskają albo stracą); jeśli muszą utrzymać lub zwiększyć dostęp do infrastruktury lub usług, oraz gdy dostrzegają zagrożenie zdrowia lub środowiska, a także gdy przedmiot decyzji dotyka przekonań religijnych lub politycznych. Stopień zaangażowania zależy również od możliwości poświęcenia czasu danemu zagadnieniu.

Proces planistyczny powinien rozpoczynać się od inwentaryzacji atutów danego obszaru i znalezienia sposobów na ich wykorzystanie. Faza podejmowania decyzji poprzedzona jest kształtowaniem świadomości i percepcją środowiska przez wszystkich uczestników procesu. Projekt tworzony wspólnie w oparciu o ustalone priorytety służy za punkt wyjścia dla pracy profesjonalistów, którzy opracowują szczegółowo jeden lub kilka jego wariantów. Proces powstawania projektu związany jest z wzajemnym uczeniem się i podejmowanymi wspólnie akcjami. Rozwiązanie stanowi efekt współpracy, w której planista przedstawia swoje stanowisko, dostarcza informacji technicznej, rozważa konsekwencje różnych rozwiązań, podczas gdy mieszkańcy wyrażają opinie i wnoszą wiedzę o miejscu. Skutki decyzji powinny być zrozumiałe dla ludzi, którzy je podejmują. W celu maksymalizacji uczenia się, proces powinien być jasny, komunikatywny i otwarty – transparentny. Doświadczenia wskazują, że głównym źródłem satysfakcji uczestników partycypacji nie jest stopień, w jakim ich potrzeby zostały zaspokojone, lecz poczucie realnego wpływu na kształtowanie otoczenia.

Dla wprowadzenia idei w życie potrzebna jest obecność lidera oraz poparcie ze strony władz. Możliwość uczestnictwa jest rzeczywista wtedy, gdy została poparta możliwością współdecydowania o finansach, dostępem do aktualnych informacji oraz profesjonalnej wiedzy, efektywną organizacją, a także dostępem do mediów. Aby działania były skuteczne, niezbędna jest osoba odpowiedzialna za organizację, która przez cały okres trwania projektu będzie czuwać nad jego przebiegiem. Jak przekonują Innes i Booher, obecność lidera opinii znacznie przyspiesza wypracowanie wspólnego stanowiska.

Warunkiem powodzenia jest także dobranie odpowiedniej wielkości zamierzenia. Zbyt mały obszar może spowodować jednorodność grupy, która może np. przeciwstawić się lokalizacji niewygodnego dla niej obiektu. Za duży zakres – skala miasta – nie pozwala natomiast na kontakty sąsiedzkie i stanowi zaprzeczenie idei oddolnego uczestnictwa w planowaniu. W literaturze wielkość jednostki sąsiedzkiej, w ramach której daje się rozwijać budowanie wspólnoty, określa się na ok. 6000 mieszkańców. Dla większych projektów jednostki mogą współdziałać, jednak przy zachowaniu odrębnej tożsamości.

Jak podkreśla Henry Sanoff, Zadaniem profesjonalisty nie jest przygotowanie zakończonego i nie podlegającego zmianom rozwiązania, ale opracowanie rozwiązań na podstawie trwającego nieprzerwanie dialogu z tymi, którzy będą wykorzystywać jego pracę. Końcowa decyzja nie jest końcem procesu. Projekt trzeba prowadzić, rozwijać i zmieniać w zależności od zmieniających się potrzeb. Bardzo ważne jest kształtowanie świadomości mieszkańców na początku procesu, podczas gromadzenia danych i analiz. Równie ważny jest etap implementacji rozwiązania. Odpowiedzialność ludzi wykreowana w początkowej fazie projektu powinna być podtrzymywana aż do jego zakończenia, dzięki temu będą mogli obserwować rezultaty swoich wysiłków.

dr inż. arch. Małgorzata Hanzl

Tekst ukazał się w 50 numerze magazynu „Obywatel” z 2010 roku.