Ostatnie miesiące były dla niemieckiej Partii Piratów wyjątkowo udane. Wprowadziła ona przedstawicieli do parlamentów czterech krajów związkowych: jesienią 2011 r. Berlina, a wiosną 2012 r. Saary, Szlezwika-Holsztynu i Nadrenii Północnej-Westfalii. Wybory do Bundestagu przyniosą prawdopodobnie kolejny sukces tej formacji. Wzrostowi popularności PP towarzyszy zainteresowanie jej narzędziami komunikacji wewnątrzpartyjnej.

Jakie są te „pirackie narzędzia”? Prawdopodobnie najchętniej używana jest PiratenPad – internetowa platforma pozwalająca na zbiorowe pisanie tekstów. Oprócz tego członkowie partii na szeroką skalę wykorzystują strony wiki i listy mailingowe. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się jednak oprogramowanie o nazwie LiquidFeedback. Służy ono prowadzeniu dyskusji i podejmowaniu decyzji w kwestiach ważnych dla partii, a bazuje na idei demokracji płynnej (ang. liquid democracy).

Pojęcie demokracji płynnej zaczęło pojawiać się w dyskusjach internetowych mniej więcej przed dekadą. Dopiero po pewnym czasie utrwaliło się jako termin. – Demokracja płynna w sposób dynamiczny łączy w sobie elementy demokracji bezpośredniej z przedstawicielską. Opiera się również na propagowanej przez Jürgena Habermasa idei demokracji deliberatywnej, która za centralny aspekt władzy ludu uznaje nie wybory, lecz dyskusję między równymi sobie uczestnikami życia publicznego – wskazuje Simon Brodnicki z Liquid Democracy e.V., stowarzyszenia propagującego i rozwijającego tę koncepcję w Niemczech.

Demokracja płynna rodziła się wraz z rozwojem internetu w wersji 2.0, w erze szybkiej komunikacji między ludźmi. Są to czasy, gdy każdy może w łatwy sposób zostać twórcą – zredagować hasło w internetowej encyklopedii Wikipedia, wrzucić zrobiony przez siebie film na YouTube’a, prowadzić bloga. Na ten okres przypada również wzrost zainteresowania demokracją uczestniczącą. Ponieważ wyraźnie widoczne jest zjawisko przenoszenia nowych obszarów ludzkiej działalności do sieci, można przypuszczać, iż demokracja płynna będzie zyskiwała na popularności.

Jeżeli przyjmiemy, że demokracje bezpośrednia i przedstawicielska leżą na przeciwległych biegunach, to demokracja płynna znajduje się gdzieś pomiędzy nimi. W zależności od sytuacji płynnie przechodzi w stronę jednego z krańców – czasem będzie bardziej bezpośrednia, a niekiedy bardziej przedstawicielska. Z faktu tej „płynności” wzięła się jej nazwa.

Demokracja płynna zachowuje zalety obu systemów, jednocześnie niwelując ich wady. W przypadku demokracji przedstawicielskiej obywatele mają do czynienia z różnymi ograniczeniami dotyczącymi uczestnictwa w procesie decyzyjnym. Głosowanie odbywa się rzadko, np. raz na 4 lata. Głos oddawany jest na konkretną osobę lub partię. Wyborca może opowiedzieć się zatem za ograniczonym zbiorem postulatów (np. programem partyjnym) bez gwarancji ich realizacji po wyborach oraz bez realnej możliwości odwołania reprezentantów, gdy nie wywiązują się z obowiązków. Z kolei w demokracji bezpośredniej obywatel nie ma zazwyczaj wpływu na treść tego, nad czym głosuje – podsuwane są mu gotowe propozycje, które może poprzeć lub nie.

W systemie demokracji płynnej mamy natomiast różne możliwości, jeśli chodzi o czas trwania głosowania. W zależności od potrzeb może być ono ciągłe, trwać przez pewien okres lub do osiągnięcia określonego kworum. Głosowaniu podlegają tu konkretne kwestie – jak w demokracji bezpośredniej – lecz nad treścią propozycji mogą pracować także głosujący.

Szczególną „nowinką” systemu jest to, że każdy dysponuje jednym głosem, ale w dowolnym momencie może go komuś oddać. W jednej sprawie można zatem decydować samemu, a w innej przekazać głos osobie lub organizacji, którą uznamy np. za bardziej kompetentną od nas. Taki podmiot dysponuje wtedy dwoma głosami, chyba że również odda je komuś innemu (zob. ilustracja). W każdej chwili istnieje możliwość odebrania głosu reprezentantowi i głosowania zgodnie z własną wolą. Można przewrotnie rzec, że dzięki temu mechanizmowi mamy prawo nie dysponować wystarczającą wiedzą, nie mieć czasu lub zwyczajnie ochoty, żeby w danej kwestii zająć stanowisko. Elastyczne przekazywanie głosów (delegated voting) to kluczowy element demokracji płynnej.

Pomysł, choć prosty, jest – nie bójmy się użyć tego słowa – rewolucyjny. Nie chodzi o to, żeby wyrzucić urny wyborcze i przenieść całą aktywność obywatelską do internetu – nawet członkowie Partii Piratów nie rezygnują przecież z aktywności w świecie rzeczywistym. Wykorzystując mechanizmy demokracji płynnej można jednak skutecznie zdemokratyzować proces decyzyjny nie tylko w partiach politycznych, ale także w organizacjach obywatelskich oraz takich miejscach, jak np. redakcja czasopisma, komisja parlamentarna czy samorząd lokalny. W ten sposób u zaangażowanych osób powoli tworzy się świadomość demokratyczna. Na tym polega rewolucyjność koncepcji – swoisty efekt kuli śnieżnej może sprawić, że demokratyczne uczestnictwo obywateli stanie się coraz powszechniejsze i będzie się rozlewać na kolejne szczeble decyzyjne w rozmaitych dziedzinach życia.

Oprócz LiquidFeedback istnieją inne platformy bazujące na idei demokracji płynnej. Na szczególną uwagę zasługuje Adhocracy, z którego korzysta coraz więcej osób i organizacji. Adhocracy, podobnie jak LiquidFeedback, zostało udostępnione na wolnej licencji. Oznacza to, że każdy może bezpłatnie korzystać z tej platformy, a także dostosować ją do własnych potrzeb – jej kod źródłowy dostępny jest dla każdego, co zapewnia również przejrzystość i bezpieczeństwo całego systemu. Interfejs Adhocracy nie jest szczególnie skomplikowany, a proces rejestracji przebiega szybko. – Pracujemy nad Adhocracy już kilka lat, ale przed nami jeszcze długa droga. Staramy się, aby oprogramowanie stało się jeszcze bardziej przyjazne dla użytkowników i miało coraz więcej przydatnych opcji – mówi Simon Brodnicki.

Każdy podmiot – zarówno pojedyncza osoba, jak i organizacja społeczna lub partia polityczna – może założyć w ramach Adhocracy grupę użytkowników. Grupy są autonomiczne i zarządzane przez ich członków. Uczestnicy zgłaszają tematy do dyskusji: na przykład debatę wokół statutu przyszłego stowarzyszenia, wprowadzenie zmian do programu partyjnego lub inny dowolny problem, nad którym chcą kolektywnie pracować. Przykładem może tu być przygotowywanie projektu statutu organizacji, który został opublikowany na stronie grupy w Adhocracy i z którym każdy może się zapoznać. Jednemu z członków nie podobają się fragmenty projektu, więc zgłasza propozycję ich zmiany. Od tego momentu rozpoczyna się dyskusja. Inni członkowie grupy mogą oceniać i komentować jego pomysł.

Praca nad treścią propozycji przypomina tworzenie haseł w Wikipedii. Podobnie jak w internetowej encyklopedii, cały proces jest wyjątkowo szybki, poza tym można w łatwy sposób sprawdzić kto, kiedy oraz jakich zmian dokonał. Zapewnia to transparentność i daje możliwość łatwego powrotu do tekstu we wcześniejszym brzmieniu. System pozwala też oceniać komentarze wpisywane przez innych użytkowników, dzięki czemu, podobnie jak w niektórych serwisach internetowych, tworzy się hierarchia wpisów. Ocen można dokonywać osobiście lub przekazując uprawnienia innemu użytkownikowi. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy swoje pomysły zgłasza też inny członek grupy. Od tego momentu użytkownicy mają do dyspozycji dwie propozycje zmian, które mogą oceniać i komentować. Istnieją zatem trzy wersje projektu statutu – oryginalna oraz te zaproponowane przez członków. Po ostatecznym głosowaniu uznana za obowiązującą jest ta wersja, która zdobyła największą liczbę głosów. Użytkownicy mogą głosować osobiście lub przekazać głos komuś innemu. W każdej chwili delegacja ta może zostać odwołana. W głosowaniu decyzje zapadają większością zwykłą lub kwalifikowaną, w zależności od wybranych ustawień. Można również określić ramy czasowe całej dyskusji.

Dostępna dla wszystkich wersja Adhocracy znajduje się pod adresem adhocracy.de. W momencie pisania tego artykułu liczyła ponad 12 tys. zarejestrowanych użytkowników. – Organizacjom, które są zainteresowane oficjalnym wykorzystaniem Adhocracy, oferujemy dwie możliwości. Mogą założyć zweryfikowaną grupę na głównej stronie Adhocracy lub stworzyć spersonalizowaną wersję platformy, dostępną pod wybranym adresem internetowym – wyjaśnia Viola Lebro z Liquid Democracy e.V. Jak dotąd z tej możliwości skorzystało kilka podmiotów.

Pierwszym było stowarzyszenie Mehr Demokratie e.V. Organizacja powstała w 1988 r., a za cel stawia sobie wspieranie i rozwój demokracji bezpośredniej. Mehr Demokratie jest więc idealnym odbiorcą oferty Adhocracy. Stowarzyszenie wykorzystało mechanizmy demokracji płynnej do debaty nad własną strategią. Propozycje, które powstały w internecie, były następnie przedmiotem dyskusji podczas walnego zgromadzenia członków organizacji.

Od października 2010 r. do lipca 2011 r. z kolei władze Monachium przeprowadziły konsultacje społeczne poświęcone takim kwestiom, jak e-administracja, formy partycypacji obywatelskiej przez internet oraz wolny dostęp do informacji. Za pomocą Adhocracy ok. 600 osób pracowało nad pomysłami, które następnie trafiły na biurko burmistrz Monachium, Christine Strobl. Autorom pięciu propozycji dotyczących administracji i partycypacji przez internet przyznano nagrody.

W ubiegłym roku Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) wezwała członków i sympatyków do udziału w dyskusji pod tytułem „Praca i gospodarka w społeczeństwie cyfrowym”. Debata zorganizowana została na specjalnie w tym celu przygotowanej stronie Adhocracy i przyciągnęła 416 obywateli – autorów 77 propozycji, pod którymi znalazło się 287 komentarzy. W jej trakcie opracowano dokument zatytułowany „Wolność, sprawiedliwość i solidarność w społeczeństwie cyfrowym”, który został przyjęty na grudniowym kongresie partii.

Następnie w styczniu 2012 r. frakcja parlamentarna SPD rozpoczęła internetową debatę pod tytułem „Dialog o przyszłości”. Socjaldemokraci ponownie zdecydowali się na użycie mechanizmów demokracji płynnej. Celem projektu jest z jednej strony zachęcenie obywateli do udziału w polityce, a z drugiej zwiększenie transparentności procesu podejmowania decyzji. Debata cieszy się dość dużą popularnością – do tej pory zarejestrowało się ponad 1900 osób, które oddały ponad 7410 głosów.

Kolejnym samodzielnym projektem korzystającym z Adhocracy jest OffeneKommune. Serwis skierowany jest do osób i podmiotów zainteresowanych losami swoich gmin i powiatów: zwykłych obywateli, radnych, urzędników, organizacji społecznych, partii politycznych i przedsiębiorstw. Projekt wystartował w marcu 2012 r., a jego celem jest przyciągnięcie jak największej liczby przedstawicieli samorządów lokalnych z terenu Niemiec. Do tej pory zarejestrowały się w nim 784 osoby, a swoje grupy założyły miasta Stuttgart, Regensburg i Pfaffenhofen an der Ilm oraz powiat Rheingau-Taunus. Łącznie użytkownicy utworzyli 91 propozycji, napisali 308 komentarzy i oddali 4019 głosów.

Interesujący eksperyment z demokracją płynną przeprowadziło również niemieckie czasopismo „ZEITmagazin”. Od początku marca do końca kwietnia 2012 r. wszyscy zainteresowani mogli wziąć udział w dyskusji mającej na celu wyłonienie tematów, które zostaną poruszone w jednym z numerów. W przedsięwzięcie zaangażowało się łącznie 2699 osób, które zgłosiły 452 propozycje. Aby wykluczyć możliwość wykorzystania projektu do działań marketingowych i lobbingowych, redakcja pozostawiła sobie prawo zdecydowania, które z tematów poddawanych głosowaniu trafią do gazety. „ZEITmagazin” zaprosił wszystkie osoby, których pomysły zdobyły największą liczbę głosów, na specjalną konferencję, podczas której wyłoniono ostatecznie cztery propozycje tematów.

W marcu 2010 r. wszystkie frakcje Bundestagu zgłosiły wspólny wniosek powołania komisji mającej na celu zebranie opinii dotyczących internetu i społeczeństwa cyfrowego. Jej zadaniem jest przygotowanie raportu zawierającego wytyczne do dalszych działań. Ma on zostać ukończony do grudnia 2012 r., a następnie stanie się przedmiotem debaty w niemieckim parlamencie. Komisja pragnie włączyć do swoich prac jak największą liczbę obywateli. Informacje dotyczące jej działalności publikowane będą na stronie internetowej Bundestagu regularnie i w sposób jak najbardziej przejrzysty. Znajdą się tam również narzędzia pozwalające wszystkim zainteresowanym wpływać na prace komisji – czytamy na stronie niemieckiego parlamentu. Komisja zaprosiła jako „osiemnastego eksperta” obywateli, którzy dostali możliwość udziału w jej pracach za pośrednictwem platformy Adhocracy. Jak dotąd w systemie zarejestrowało się 2960 osób, które głosowały prawie 14 tys. razy.

Powyższe przykłady są chyba najlepszym dowodem na to, że koncepcja demokracji płynnej jest atrakcyjna nie tylko dla członków Partii Piratów. – Między innymi niemieckie partie polityczne coraz częściej zainteresowane są demokracją płynną. Rzecz jasna słyszymy również wiele krytycznych głosów, ale w przypadku nowych pomysłów jest to zjawisko naturalne. Poza tym krytyczne spojrzenie sprawia, że koncepcja dojrzewa, zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym – zauważa Simon Brodnicki. Coraz więcej osób dostrzega, że internet zapewnia infrastrukturę, która może być bardzo dobrym uzupełnieniem klasycznych mechanizmów podejmowania decyzji. – Oczywiście musimy jeszcze trochę poczekać, ale przewiduję, że realna jest partycypacja obywatelska za pośrednictwem takich platform jak Adhocracy na poziomie gmin czy regionów – dodaje Brodnicki.

O ile za naszą zachodnią granicą idea demokracji płynnej od dłuższego czasu gości w mediach i znajduje praktyczne zastosowanie, o tyle w Polsce jest to temat nadal nieobecny. Nadszedł czas, żeby to zmienić. Jeśli bowiem chcemy, aby wiek XXI był wiekiem demokracji, musimy sięgać po wszystkie narzędzia, które pomogą nam w realizacji tego zamierzenia.

Mateusz Batelt

Tekst ukazał się w 6(57) numerze „Nowego Obywatela” z jesieni 2012 r.